2 AMBICJE MATKI - lentilky lentilky

AMBICJE MATKI

Od jakiegoś czasu w głowie siedziała mi pewna Hela. Ta śliczna dziewczynka ma 9 kg i tyleż samo miesięcy.
To, że na czworakach zasuwa jak wyścigówka to mnie nie dziwi bo wraz z Juniorem mogliby startować w sztafecie. To, że ma 4 ząbki również nie robi na nas wrażenia bo Juniorowi przebiły się górne dwójki i stał się małym wampirem gryząc całkiem mocno, każdego, wszędzie. Natomiast Hela : gra w kosi-łapci, robi papa, pokazuje jaka duża urośnie, wkłada czapkę na głowę i korzysta ze szczotek do włosów i do zębów.
     Jak to? Czy ja coś zaniedbałam? Junior taki śliczny (podobny do mnie:), ruchliwy, głośny, gadający….a jednak ani papa ani paci-paci nie robił. Tzn. robił ale nie sam. Trzymał mnie za wyciągnięte kciuki a ja klaskałam. Nagły zryw i edukacja nie przyniosły rezultatów. Junior okazał się odporny na wszystko co przed nim wyczyniałam.
     Za to ja nie byłam odporna i uległam pokusie spędzenia tygodnia w biurze w pełnym wymiarze godzin!
Moja decyzja była oczywista jednak realizacja okazała się trudniejsza. Dziecko musiało być odwiezione do dziadków. Kilka dni analiz zakończyło się spakowaniem walizki, jak twierdziłam tylko na trzy dni a w rezultacie na pięć. Wiecie, że nie było to proste? Mimo nowych zadań, kompletnie obcych mojemu doświadczeniu, chęci podjęcia wyzwania, radości i zaangażowania – pierwsze dwa dni bardzo tęskniłam za dzieckiem. Trzeciego dnia udałam się na prezentację/szkolenie i późny powrót do domu sprawił, że poczułam powiew dawnej niezależności i w pewien sposób swobody działania.
Z powodu braku wprawy, wyczucia i znajomości zagadnienia praca szła mi wolno co spowodowało odebranie Juniora w piątkowe wczesne popołudnie.
     Co mi dało to doświadczenie?
Z jednej pokazało, że muszę zorganizować życie tak aby się jednocześnie rozwijać i nie dobić domowymi obowiązkami bo prawdę powiedziawszy nie wyobrażam sobie po całym dniu pracy wracać do domu, przejmować opiekę nad synem i tak jak co dzień wykonywać po kolei wszystkie obowiązki: pranie, układanie, gotowanie, zmywanie. A przecież kobiety (baaa żeby nie było to i mężczyźni) tak robią.
Z drugiej strony uświadomiło mi jak silna więź jest między nami i jak ciężko byłoby mi znikać na 9-10 godzin pozostawiając syna komuś na wychowanie. Miałam nawet pewne obawy, że Junior nie będzie zainteresowany pojawieniem się mojej osoby ale się myliłam. Była radość, wyciąganie rączek i chichot.
W tamtym tygodniu miałam sen w którym przyjeżdżam po Michała a on uśmiecha się i widzę, że „wyszły” mu już wszystkie zęby :)
Co prawda kolejne zęby nie zdążyły się pojawić podczas mojej nieobecności ale udało mi się zarejestrować to:

 

A na koniec dodam, że i paci-paci dělame:
 
Paci, paci, pacičky, to jsou moje ručičky,
ťapy, ťapy, ťapičky, to jsou moje nožičky.
Ručky, aby dělaly, nožky, aby běhaly,
očka, aby viděly, uška, aby slyšely,
pusinka je na papání a nosánek na čmuchání.


3 odpowiedzi na “AMBICJE MATKI”

  1. Zobaczysz że mając dwoje dzieci i wychowując je tak samo jedno będzie robić różne czynności wcześniej drugie póżniej.
    Buziaki w ten trudny czas dla was i żeby szybko minął

  2. Aleks andra pisze:

    Uroczo pada, moja córka od razu biegała, nie chodziła, ale jak padała to wyła kwadrans 😉
    Dzieci różni sie rozwijają, np moje dziecko w ogóle nie raczkowało (pełzała) i długo nie potrafiła obrócić się z brzucha na plecy. Za to szybko mówiła, i jak np pisałam na jakimś forum czy blogu, ze córka mówi takie i takie słowa to nikt mi nie wierzył, ale nie miałam zamiaru nikomu nic udowadniać 😀 za to z nocnikiem był kłopot, sikać jeszcze jak zdążyła, ale kupy nie chciała na siedząco, lepiej jej było kucając do pieluszki. Większość znajomych dzieci już to potrafiła, a córka nie, ale nauczyła się
    :)

  3. Każde dziecko ma swoje tępo rozwoju. Może być ona wolniejsze od pozostały a później ich nadgoni, to normalne. Więc nie zadręczaj się.

Dodaj komentarz